Myślę, że nie! Ponieważ gdyby Jezus gniewał się na nas to byśmy nie zostali dziś zbawieni! Czy my wyrządzając krzywdę naszemu bliźniemu nie czynimy jej samemu Jezusowi? Często, może o tym zapominamy, że w drugim człowieku jest Jezus! W dniu wczorajszym rozpocząłem w raz z moją wspólnotą seminaryjną czwiczenia duchowne zwane rekolekcjami wielkopostnymi. Czas rekolekcji jest szczególnym czasem wyciszenia i nabrania siły do tego by iść za Jezusem jeszcze pewniej, jeszcze szybciej i jeszcze lepiej. Ktoś powie że jak się wybierze drogę za Jezusem to się idzie. To prawda i z tym stwierdzeniem można się zgodzić ale i tym, którzy idą potrzebny jest czas na chwilę odpoczynku i nabrania sił, sił duchowych by iść dalej!
Może pojawić się także pytanie ja wylądają takie rekolekcje w seminarium? Plan dnia ulega pewnym zmianom. Obok wspólnych posiłków i Eucharystii, które są częśćiami stałymi życia seminaryjnego. Jednak obok stałych części programu dnia są jeszcze odmienne. Tymi odmiennymi są np. wspólna modlitwa Liturgią Godzin połączoną z konferencjami głoszonymi przez rekolekcjonistę, wspólna wieczorna Adoracja Najświętszego Sakramentu. Obok tych praktyk jest więcej czasu na bycie sam na sam z Jezusem i cisza. Wszechogarniająca cisza. W czasie rekolekcji w seminarium panuje całkowite silentum sacrum - święte milczenie. Tyle o rekolekcjach...
W związku z tymi rekolekcjiami zwracam się z prośbą do tych, którzy tu zaglądają by zechcięli puknąć w niebo za mnie i za moich braci, którzy w nich uczestniczą. Już teraz bardzo dziękuję za tą modlitwę.
"Oto teraz czas upragniony, oto teraz dzień zbawienia". Dziś w Środę Popielcową rozpoczynamy święty czas 40 dni postu. Rozpoczynamy Wileki Post. W tym czasie przygooywać się będziemy do obchodów największych świąt chrzścjiaństwa, do Świąt Zmartwychwstania Chrystusa. Zastanówmy się chwilę nad samym pojęciem postu. Czym jest post? Czy jest on potrzebny współczesnemu człowiekowi? Po co post? By odpowiedzieć na te i podobne im pytania przyjżyjmy się naszemu życiu.
Każdy dzień jest do siebie bardzo podobny. Dom, praca, szkoła, zmartwienia, problemy, troski, trudności dnia codziennego. Żyjemy w ciągłym biegu, nieustannie skarżymy się na to że nie mamy czasu. Cały czas jest coś. W tę jakże trudną sytuację wchodzi Bóg posyłając na ziemię swego syna Jezusa Chrystusa. Tego, który chcąc pomóc czlowiekowi pozwala się przybić do krzyża. Ale..., ale ludzie w pogoni za pieniądzem, pracą własnymżyciem nie dostrzegają Jego daru - Daru Miłości z Siebie.
Wróćmy więc do pytań zawrtych wyżej. Po co nam post? Odpowiedź jest prosta: byś się zatrzymał człowieku! Byś mógł jakby z boku zobaczyć, że pogoń za..., to pogoń za marnością, za wiatrem. Byś się zatrzymał,byś oczyścił swoje serce ze swoich bożków jakimi jest pieniądz, komputer, net, praca, dom itd... . Byś zostawił to wszytsko i się zatrzymał i zobaczył po co ci to wszystko jeśli w tym co zdobywasz nie ma Boga. Przyjmując na siebie post, rezygnując z..., stawiając sobie konkretne wyżeczenia dostrzeżesz że i Ty możesz coś dać Bogu. Ty możesz coś Bogu ofiarować.
Podejmując konkretne postanowienie wielkopostne musisz jednak pamiętać, iż to czego się podejmujesz nie będzie łatwe,proste i przyjemne. Musisz miećświadomość tego, że godzisz się na rezygancję z siebie, która czasem może boleć. Kiedy jednak przyjdą momenty ciężkie i trudne pamiętaj że nierobosz tego dla siebie i dla swojej chwały ale dla Boga.
Niech więc to pragnienie przyświeca nam podczas tegorocznych praktyk pokutnych.
Dziś ostatki czyli ostatni dzień karnawału. Zgodnie z wielkowiekową tradycją w tym dniu
odbywały się różne bale i przyjęcia, które miały w sposób godny pożegnać karnawał. Zaproszeni goście przybywający do dworów czy na zamki by wziąć udział w balu musieli być ubrani o odpowiedni strój. Odbiegał on jednak od etykiety jaka panowała na dworach. Miało to być przebranie, które dokładnie maskowałoby osobę przebraną - tak by w żaden sposób nie moźna było odgadnąć kto jest kim. Takich balów z prawdziwego zdażenia już nie ma a jeśli nawet są to biorą
w nich udział VIP-y.
Dziś także w WSD podtrzymując tradycję niektórzy się przebierali.
Owoc tego można zoabzyć na fotkach. W seminarium nie ma balów ale wzamian za to odbywa się tzw. przedstawienie ostatkowe.
Przyznam, że dzisiejszy wieczór był wspaniały a sztuka wystawiona na deskach seminaryjnej sceny wprost cudowna.
Muszę powiedzieć, że było to wspaniałe zakończenie karnawału.
Oto do ekstraklasy dostaje się jeden z klubów znanych pod nazwą niebiescy. Oficjalna jego nazwa to Ruch Chorzów. Wśród wielu kibiców tej drużyny piłkarskiej znajdują się ludzie różnych profesji. Są tam uczniowie, studenci, pracownicy umysłowi i fizycznie, prezesi firm śląskich, biznesmeni a także politycy. Kiedy ten jedyny najlepszy, uwielbiany przez wszystkich ślązaków klub zaszedł tak wysoko radości kibiców nie było końca. Wielu chcąc to w jakiś sposób uczcić udało się do pubów, inni świętowali w zaciszu swego domu jeszcze inni w klubie kibica. Ale wśród tych świętujących i szczęśliwych z tego że ta drużyna zaszła tak wysoko chciała uczcić inaczej. Zebrało się kilku ludzi, rozdzwoniły się telefony, uruchomiły się fora internetowe i malie bo powstał pomysł: podziękować Bogu za tę łaskę jaką klub otrzymał. Termin wyznaczono na niedzielę. W piątek poprzedzający niedzielę strasznie padało, w sobotę również, a w niedzielę rano gdy jeden z organizatorów wyjrzał rano przez okno zobaczył, że leje. Pomyślał, chyba pójdę sam na tę pielgrzymkę do Piekar śląskich. Gdy jednak przyjechał na miejsce w którym miała rozpocząć się pielgrzymka zobaczył już z daleka niebieskie flagi i wielu, wielu młodych ludzi. Pielgrzyma się udała Podziękowali Panu Bogu i Jego matce Maryi za to co jak wierzyli było dziełem samego Boga!
Moi drodzy przypatrzmy się dzisiejszej Ewangelii. Widzimy w niej Jezusa, który naucza. By jednak lepiej słuchano Jego nauki wchodzi do domu, do którego zapewne Go wcześniej zaprosili. Siada na ziemi i mówi do zebranych. Ale w czasie gdy naucza, nagle ktoś zdejmuje dach znajdujący się nad Jezusem. Zdjęli dach i przez otwór wpuszczają kogoś na łożu. Jezus zachowuje spokój ale pewnie w głębi serca dostrzega wiarę ludzi, którzy wierzą że On może dokonać cudu i uzdrowić chorego. Gdy chory jest już przed Jezusem On go uzdrawia. Nie uzdrawia jednak jego ciała ale duszę. Uzdrawia to co nie widoczne dla oczu, to czego nie widać. Skoro nie widać to może niczego wielkiego nie czyni?
To uzdrowienie wewnętrzne bulwersuje bardzo mocno otaczających Jezusa faryzeuszy. Sądzą iż bluźni on przez fakt iż odpuszcza grzech, a może tylko tak mówi nie mając takiej władzy, gdyż taką posiada tylko Bóg?
Jezus przenika ich myśli i chcąc udowodnić że nie czyni tego wszystkiego własną mocą lecz mocą Ojca od którego przychodzi, dokonuje jeszcze jednego cudu. Uzdrawia ciało. Wstań weź swoje łoże i chodź!
Zebrani słuchacze zdumiewali się tym co Jezus uczynił mówiąc: nie widzieliśmy czegoś podobnego jeszcze nigdy!
Moi drodzy a jak wygląda nasza wiara? Czy jest to wiara tych, którzy spuszczają chorego na noszach do domu przed Jezusa? Czy może jest to wiara raczej wątpiąca w Jezusa i w to że jest On Bogiem? Jaka jest Twoja wiara?
Estopa - Nasio Pa La Alegria (Videoclip)
|
Ha nacido pa la alegria, Nunca desprecia unas papas A veces sufre agonias El alma vende barata
Se le levanta to los dias, con ganas de ir a la plaza Se le quitan las manias con el fuego de un cubata Que digan que ya es de dia, que muera la madrugada Que sople la última brisa, última hora envenenada
Se acuesta los mediodias Con una carita guapa Pensando mil tonterías Buscando la cama a gatas Una mirada perdía Las pupilas dilatadas Aqui no hay dios que se ria Maldita la luz temprana por que uno cuando se lia Le engana la madrugada Y las nueve sinfonías Se escuchan desde la almohada
Y la verdad no le va nada mal al chaval Porque sabe que el tiempo se escapa Y sube las ventanas y empieza a soplar El airecillo de la luz del alba
Una noche de jauría cuando salió de su casa Era una noche muy fría y se helaban hasta las ratas Y me lo encontré dormido mu cubiertito de escarcha Vente que hace mucho frío, venga tira pa la casa
No tenías que haber salío, que ya llevas mucha marcha Te encuentro mu revenio, a mi se me encoge el alma
|
Narodził się dla radości, Nidgy nie gardzi jedzeniem Czasami cierpi katusze Duszę sprzedaje tanio
Wstaje każdego dnia z chęcią pójścia na plac Przechodzą mu wszelkie dziwactwa wraz z ogniem pierwszego drinka Niech powiedzą, że już dzień, niech umrze już poranek Niech dmuchnie ostatnia bryza, ostatnia zatruta godzina
Chodzi spać w południe Ze śliczną buźką Myśląc o tysiącu głupot Szukając łóżka na czworakach Obłędne spojrzenie Źrenice rozszerzone Tu nie ma boga coby śmiał się Przeklęte światło poranka Bo jak ktoś się zakręci Oszukuje go poranek I dziewięć symfonii Dochodzi spod poduszki
A prawda jest taka, że chłopakowi idzie nieźle Bo wie, że czas ucieka I otwiera okna i zaczyna dmuchać Wiaterek świetlnego poranka
Pewnej nocy wyszedł z bandą z domu Była noc zimna aż zamarzaly szczury I go znalazłem śpiącego całkiem oszronionego Chodźże bo jest bardzo zimno, no chodź spadaj do domu
Nie powinieneś był wychodzić, starczy już tej zabawy Wydajesz się osłabiony aż dusza mi się serce kraja |
Ostatnio trafił moje ręce film zatytuowany: 4. piętro. Obraz wyreżyserowany przez Antonio Mercero jest opowieścią o czwórce kolegów, paciętów jedenego ze szpitali onkologicznych. Chłopcy choć doświadczeni przez los chorobą próbują z nią walczyć. Walka ta jest podsycana przez wielkie pragnienie życia. By szara codzienność w szpitalu była radośniejsza wymyslają najróżniejsze zabawy, choćby takie jak ściganie się po szpitalu na wózkach inwalidzkich. Bohaterowie filmu Miguel Angel, Izana i Dani mają po kilkanaście lat i walczą z ciężką chorobą najlepiej jak potrafią, spędzają wspólnie czas, z nadzieją mówią o przyszłości, nie wiedząc, ile życia im jeszcze zostało. Pięknemu ale zarazem trudnemu życiu przyświeca hasło: Nie jesteśmy kalekami..., a kim są ? Na to pytanie odpowiesz jak zobaczysz ten film.
Osobiście polecam -warto go zobaczyć.
zwiastun reklamowy tego filmu
W dniach 10 i 11 lutego brałem udział w akcji jaka była organizowana przez moje seminarium duchowne. Nosiła ona nazwę: "Dni ewangelizacji w szkołach". Wczoraj byłem w Zespole szkół gastronomicznych, natomiast dziś w najlepszym licem naszego miasta a więc w sławnej "jedynce". Spotkanie w "Gastronomiku" było dla mnie bardzo cennym doświadczeniem. Chciałbym podzielić się jednym, szczególnym dla mnie spotkaniem. Była to 4 godzina lekcyjna. Lekcja ta miała być w technikum. Wchodzę do klasy w której miałem mieć lekcje, a tam rzeczywiście uczniowie z technikum, ale technikum na podbudowie szkoły zasadniczej. Zapowiadała się więc bardzo ciekawa lekcja. Opowiedziałem o seminarium, o powołaniu a tu pojawiły się pytania o to czy jest to droga łatwa, przyjemna, wygodna. Gdy rozpocząłem odpowiadać na zadane pytania jedni zaczęli się śmiać inni zasypywać innymi pytaniami. Naraz jeden z uczniów odezwał się na forum lasy i zaczął mnie bronić, pomagać mi odpowiadać na pytania, uciszać klasę. To niesamowite, nawet kiedy jest trudno, kiedy sytuacja okazuje się ciężka Pan Bóg nie pozostawia nas samych na polu walki zawsze da kogoś, kto pomoże.
Dziś natomiast byłem w "jedynce". Bałem się niemiłosierne tam pójść. Ktoś zapyta dlaczego? Odpowiem. W tej szkole jest wielu olimpijczyków, a jesli nawet ktoś nie startuje w olimpijadzie czy konkursach to i tak jego średnia przedmotowa jest bardzo wysoka. Powiem, że obawy były bardzo duże! A tu taki wspaniały dzień. Zostałem przyjęty bardzo dobrze. Pojawiały się pytania, na jednej z lekcji powstała nawet dyskusja dotycząca wiary, oraz istnienia Pana Boga. Nie powiem, że na wszystkie pytania było łatwo odpowiedzieć ale po raz kolejny Pan Bóg nie pozostawia nas samych sobie, daje nam myśli i pozwala formuować nam takie wypowiedzi, które satysfakcjionują słuchaczy.
Uważam, że te dwa dni były dla mnie bardzo cenne. Pokazały mi iż nie mogę liczyć tylko na własne siły, bo sam z siebie nic nie mogę. Nauczyłem się tego by to co mam powiedzieć, zrobić muszę oddać najpierw Jezusowi, by to On kierował tym co będę mówił, robił. Myślę że słowo zostało zasiane, teraz tylko trzeba modlić się o dobry jego wzrost. A czy będą plony? Na to pytanie odpowiedź zna tylko Pan żniwa. 
zespół szkół gastronomicznych
słynna "jedynka"
Zanim przystąpisz do medytacji pierwszo sobotniej
uruchom podkład muzyczny zamieszczony poniżej.
Niech ta spokojna i delikatna muzyka pozwoli wejść w klimat
Maryjnej medytacji.
Archanioł z nieba posłan był, by witaj Matce Boga rzekł.
A kiedy ujrzał, że na jego bezcielesny głos bierzesz na sibie ciało,
Panie, stanął w zachwycie wołając do Niej:
Witaj, przez którą jaśnieje radość,
Witaj, dla której klątwa odpuszczona,
Witaj, która Adama podnosisz z upadku,
Witaj, która od łez uwalniasz Ewę
Witaj, o wysokości, pojęciom ludzkim niedostępna,
Witaj, głębiono nawet anielskim okiem niezbadana,
Witaj, bo jesteś tronem Króla,
Witaj, bo dźwigasz Tego, co wszystkie dźwiga rzeczy.
Witaj, gwiazdo Słońce nam ukazująca,
Witaj, łono Boskiego wcielenia,
Witaj, przez którą stworzenie się odnawia,
Witaj, przez którą Stwórca dzieckiem się staje.
Witaj, Oblubienico Dziewicza.
Akatyst ku czci Bogurodzicy
Niewiasto z Nazretu. Zaskoczona przybyciem nieznajomego. Zaskoczona obecnością Boskiego posłańca.
Bądź pozdrowiona.
Niebieski posłaniec przynosi Ci wiadomość. Wiadomość nie do pojęcia na ludzki rozum.
Ty przyjmujesz te słowa anioła z wielkim spokojem i zaufaniem. Nie protestujesz! Nie stawiasz oporu!
Odpowiadasz twierdząco na wiadomość od posłańca.
Wtedy dokonuje się cud! W łono Stworzenia zstępuje Stwórca.
Cud nad cudy!
W Maryji dokonuje się to co zostało zapowiedziane przez proroków starotestamentalnych!
Stwórca dzieckiem się staje.
Święta Dziewica, która doświadczyła ogromu miłości Boga nie pozostaje obojetna i bierna.
Maryja przychodzi dziś do nas z propozycją:
Zaufaj Chrystusowi!
Zaufaj Mu na ślepo!
Pozwól się Mu poprowadzić!
Uwierz, że On ma dla Ciebie wspaniałą wiadomość,
która tak jak Maryji może zmienić całe Twoje życie!
Historia nabożeństwa Pierwszych Sobót Miesiąca
Współczuj Sercu swojej Najświętszej Matki, które jest ukoronowane cierniami, jakie przez cały czas niewdzięczni ludzie weń wbijają, a nie ma nikogo, kto czyniłby akt zadośćuczynienia, żeby owe kolce wyrwać.
To słowa wypowiedział Jezus do siostry Łucji. Pojawia się w tym miejscu pytanie jak współczuć Sercu Maryji? Jak wyrywać z Jej serca te kolce? Odpowiedzią jest nabożeństwo wynagradzające pierwszych sobót miesiąca. Maryja wzywa:
Spójrz, moja córko, na moje Serce ukoronowane cierniami, które niewdzięczni ludzie bez ustanku wbijają w Nie przez swoje bluźnierstwa i brak wdzięczności. Przynajmniej ty staraj się Mnie pocieszyć. W godzinę śmierci obiecuję przyjść na pomoc z łaskami potrzebnymi do zbawienia tym, którzy przez pięć miesięcy w pierwsze soboty odprawia spowiedź, przyjmą Komunię św., odmówią jeden różaniec i przez piętnaście minut rozmyślania nad piętnastu tajemnicami różańcowymi towarzyszyć mi będą w intencji zadośćuczynienia.
Nabożeństwo o które Maryja prosiła otrzymało aprobatę Kościoła Świętego 13 września 1939 roku. Celem tego nabożeństwa jest wynagradzanie za V zniewag i bluźnierstw raniących Niepokalane Serce Maryi:
1. bluźnierstwa przeciwko Jej Niepokalanemu Poczęciu,
2. bluźnierstwa przeciw Jej Dziewictwu,
3. bluźnierstwa przeciw Jej Boskiemu Macierzyństwu i nieuznawanie w Niej Matki ludzi,
4. znieważanie czynione przez tych, którzy wpajają w serca dzieci obojętność, pogardę, a nawet
odrazę do Niepokalanej Matki,
5. obrazę czynioną przez tych, którzy znieważają Ją w Jej świętych wizerunkach.
Warunki nabożeństwa Pierwszych Sobót Miesiąca
W ramach nabożeństwa Pierwszych Sobót Miesiąca należy wypełnić IV warunki. Są one następujące:
1. w pierwsze soboty miesiąca przystąpić do spowiedzi z intencją wynagrodzenia za grzechy
popełnione przeciw Niepokalanemu Sercu Maryi. Można także skorzystać z łaski sakramentu
pojednania wcześniej, byleby w tym dniu być w stanie łaski uświęcającej, bez grzechu ciężkiego;
2. przyjąć Komunię Św. w pięć pierwszych sobót miesiąca w powyższej intencji;
3. odmówić pięć tajemnic różańcowych;
4. przez piętnaście minut rozważać tajemnice różańcowe ofiarując tę medytację w wymienionej
intencji.



Oto Maryja stoi z gromnicą w dłoniach i ochrania człowieka i jego dom od niebezpiecznych wilków. Dzisiejszy dzień jest pospolicie znany w polsce jako dzień Matki Boskiej Gromnicznej. Dziś w kościołach święci się świece zwane gromnicą. Świeca ta toważyszy człowiekowi w czasie jego ziemskiej drogi. U początku wędrówki po ziemi, kiedy to rodzice nas trzymają zapaloną świecę przy chrzcie dziecka. Drugi raz świeca obecna jest przy I Komunii Świętej. Wówczas już każdy sam tzryma zapaloną świecę w swej dłoni. Ostatni raz trzymamy świecę gdy już odchodzimy z tego świata. Paląca świeca ma rozpraszać ciemności śmierci, w którą wchodzimy. Dziś jednak przede wszystkim świętujemy Święto Ofiarowania Pana Jezusa. To dziś Maryja przyniosła do śwątyni Światłość Świata - Jezusa Chrystusa. Niech Chrystus swoim światłem rozświetla ciemności naszego życia.
Maryjo Matko Gromniczna - módl się za nami.
poniedziałek, 22 marca 2010
Licznik odwiedzin: 37309
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:
Witam Cię serdecznie! Ten blogg ma być próbą podzielenia się z Tobą tym czym sam żyję.Chcę dzielić się moimi radościami i smutkami oraz moim zyciem codziennym.

Jestem prezbiterem Kościoła Rzymskokatolickiego.Posługuję w jednej z diecezji polskich.
Mam nadzieję, że kiedy będziesz zaglądał zobaczyć co się u mnie dzieje nie zapomnisz wspomnieć w swoich modlitwach o mnie przed Bogiem. Bardzo serdecznie zapraszam Cię do komentowania tego co piszę. Myślę iż w ten sposób będzie mi łatwiej prowadzić tego blogga oraz dużo prościej iść radykalnie drogą, którą wybrałem - drogą za Chrytusem!