W minioną niedzielę 21 lutego wraz z moim Księdzem Proboszczem wybrałem się do jednego ze szpitali w moim mieście by odwiedzić przebywającego w nim kapłana. Ów kapłan cierpi na nieuleczalną chorobę - rak. Wielkie cierpienie, ból, smutek i pytanie dlaczego? Ale i pokora znoszenia z cierpliwością tego co Pan Bóg ofiaruje. Spotkanie to pokazało mi prawdziwą pokorę i zaufanie jakie ów kapłan obdarza Boga naszego najlepszego Ojca.
Niech te dobre postanowienia i wskazówki pozwolą mi coraz bardziej dążyć do świętości. Tej codziennej zwykłej czasem w szarym zwykłym dniu dla Jezusa i Jego Kościoła.
Każdy kto będzie to czytał niech zechce pamiętać o kapłanach w swoich modlitwach by dobrze służyli Panu Bogu i wszystkim ludziom.
Czas rekolekcji upłynął bardzo szybko. Każda rzecz miała swój czas i miejsce. Przyznam szczerze że Pan Jezus pozwolił mi doświadczyć, że działa na tych rekolekcjach. Zobaczyłem, że jest to naprawdę czas ofiarowany mi przez Niego. Oto takie zupełnie małe rzeczy jakie odczytuję jako Jego palec w tych rekolekcjach. Pierwsza sprawa to szukanie siebie układanie sobie wszystkiego po swojemu - mianowicie zabrałem ze sobą swojego „bożka - komputer" myśląc w wolnej chwili włączę sobie Internet, a tu... okazało się że nie ma zasięgu mój bezprzewodowy net. Dalej zostałem poproszony o poprowadzenie w drugim dniu rekolekcji nabożeństwa Drogi Krzyżowej (przyznam że jest to dla mnie trudne nabożeństwo) i właśnie chyba dlatego, że jest trudne to właśnie ja mam je prowadzić. Szukamy dalej palca Bożego. W czasie posiłków, usłyszałem będziemy czytać lekturę pobożną: zaraz w mojej głowie czarne myśli byle tylko nie ja bo jak zacznę się jąkać, przekręcać wyrazy będzie wstyd. No i oczywiście jako druga osoba czyta kto? No właśnie ja i to nie klika zdań ale... trochę więcej. Potem tego samego dnia wieczorem: przeczytaj proszę ten rozdział na czytance duchownej - usłyszałem gdy rekolekcjonista podawał mi książkę. Doprawdy niesamowite doświadczenie, a jeszcze lepsze to, że nie czułem ani stresu ani obawy że nie wyjdzie no i wyszło. Z tym czytaniem na posiłkach to ja biłem wszelkie rekordy muszę się przyznać na każdym czytałem. Pan Bóg doświadcza, bezustannie, cały czas.
W poniedziałek rano wyjechałem z mojej parafii kierując się stronę Rawy Mazowieckiej do miejscowości dużo mówiącej Boża Wola gdzie znajduje się Centrum Rekolekcyjne Dworek. Wyjechałem by dotrzeć na miejsce na godzinę 13:00 o której to rozpoczynały się ćwiczenia duchowne. Przyznam się szczerze że w Dworku jestem już po raz drugi ale jako kapłan pierwszy raz. Wcześniej, to już będzie 5 lat temu byłem na letnim kursie dla kleryków diecezjalnych. Tak rekolekcje. Nie ukrywam, że jechałem do Bożej Woli z wielką trwogą i obawą nie lękając się ludzi ale bojąc się tych ćwiczeń duchownych. No, ale pierwsze koty za płoty. Jakoś będzie. Może jakoś się uda. Plan rekolekcji jest wyjątkowo intensywny. 5 nauk rekolekcyjnych dziennie, dodatkowo homilia w czasie Mszy świętej oraz lektura duchowna w czasie każdego posiłku. Ponadto wieczorne czytanie duchowne. Brewiarz. Różaniec lub Droga Krzyżowa, Rachunek sumienia, Nawiedzenie Najświętszego Sakramentu, Adoracja Przenajświętszego Sakramentu. Jednym słowem cały ten czas rekolekcji to przesiąknięty duchowością okres wzrostu pobożności oraz rewolucji w życiu kapłańskim.
W sercu moim zapanowały dwa uczucia z jednej strony radość a z drugiej lęk. Co było silniejsze? Chyba radość, że mogę tu być, modlić się, nawrócić się, napełnić Bogiem, naładować się jednym słowem uświęcić się. Próbować stać się choć trochę lepszy.
Drugi tydzień ferii jest przeznaczony dla mnie na czas wypoczynku. To jest tak zwany urlop, który każdemu z kapłanów mojej diecezji przysługuje po trudach kolędy. Bardzo długo zastanawiałem się co mam zrobić z tym czasem. Pytałem moich kolegów kursowych co w tym czasie planują, ale oni ten czas mieli już zajęty. Co więc mam zrobić z sobą? Jak wypełnić ten czas? Jak go spędzić? Było wiele pomysłów, a w zasadzie nie było w ogóle. Gdziekolwiek jechać można by ale... samemu, to tak jakoś smutno. Więc pojawiła się pokusa by po prostu zostać w parafii na plebanii i zanurzyć się w słodkim nic nie robieniu. Po prostu całkowicie oddać się lenistwu. Tak to było by najlepsze rozwiązanie.
Jednak przyszła taka myśl może jakieś rekolekcje? Nie chyba to nie dla mnie. To zupełnie nie trafiony pomysł. Jednak poszukiwałem trochę w Internecie. Nie wiem jak to się stało, że jakimś cudem - Bożym cudem natrafiłem na stronę Dworku. Tak sobie ją przejrzałem i zobaczyłem że akurat jak ja mam czas urlopu są rekolekcje dla kapłanów. Pojawiła się myśl: może pojechać. E... nie przecież lepiej jakoś odpocząć tak bez wysiłku, a nie na jakimś skupieniu. Odłożyłem tę myśl. Jednak ona cały czas powracała, i myśli o rekolekcjach były bardzo natarczywe. Odrzucałem je od siebie. No ale... postanowiłem zadzwonić i dowiedzieć się... jak i co tak ogólnie. No ale nikt nie odbierał... uff może to znak że mam nie jechać. Jednak w czwartek 18 lutego siedząc w kancelarii odbieram telefon. Okazuje się że numer telefonu który dzwonił do Dworku się wyświetlał i to Oni zadzwonili do mnie. Oni to znaczy Ksiądz, który jest odpowiedzialny za rekolekcje. Od słowa do słowa usłyszałem nagle... to miło będzie Księdza zobaczyć. I tak oto zaplanowałem sobie 4 dni mojego urlopu (Pn. - Czw.).
Zbliżający się czas wielkiego postu skłonił mnie do podjęcia się pewnego dzieła. Mianowicie przeszperałem nasze parafialne szafy w poszukiwaniu kapy koloru czerwonego by w niej celebrować nabożeństwa wielkopostne (o Męce Pańskiej) Drogę Krzyżową i Gorzkie Żale. Niestety nie znalazłem takiej. Postanowiłem więc zająć się tą sprawą. Szukałem w różnych folderach i sklepach z dewocjonaliami ale... żadna z nich mi się nie podobała. Stwierdziłem że sam uszyję taką kapę. Wybrałem się do sklepu celem zakupienia materiału - i kupiłem piękny czerwony materiał oraz podszewkę, a także lamówkę. Następnie trzeba było skroić dobrze tę kapę. Za wzór wziąłem kapę jaką mam w swoim skarbcu ;). Jest to wzór kapy trydenckiej z wielkim kapturem z tyłu i piękną spinką pod szują. Z tkanin które zakupiłem wykroiłem odpowiednie kształty a następnie dzięki uprzejmości mojej Czcigodnej Rodziny udało się to wszystko odpowiednio pozszywać. Efektem finalnym jest czerwona kapa - współcześnie powstała choć na kształt kapy trydenckiej.
Inauguracja Kapy miała miejsce w pierwszy piątek wielkiego postu na nabożeństwie Drogi Krzyżowej, a następnie na nabożeństwie Gorzkich żali. Oto kilka fotografii:

17 lutego w Kościele Katolickim rozpoczęliśmy szczególny czas, czas wielkiego postu, który ma nam pomóc by lepiej przygotować się do zbliżających się Świąt Paschalnych. W środę popielcową głowa każdego z wiernych została posypana popiołem na znak skruchy i umartwienia. Posypmy głowy popiołem, padnijmy przed Panem czołem, Przed sędziom łzy wylewajmy by Jego gniew się uśnieżył. Ze słowami tej staropolskiej pieśni podchodziliśmy do ołtarza pochylając głowę a wówczas słyszeliśmy: z prochu powstałeś i w proch się obrócisz. Ten znak posypania głów ma nam przypomnieć jeszcze jedną prawidłowość, iż życie nasz przemija a my razem z nim. Zmierzamy nieuchronnie do kresu, do końca, do śmierci. Czas wielkiego postu to także czas na podejmowanie konkretnych działań mających na celu zmianę swojego stylu życia, zmianę a jednocześnie także nasze nawrócenia.
Niech podejmowane przez nas dobre postanowienia pomogą nam ćwiczyć się w cnocie cierpliwości, opanowania ale także pokory ( że i mnie należy się kara za grzech i wcale nie jestem lepszy od innych).
Niech słowa modlitwy brewiarzowej pozwolą nam przeżyć jeszcze lepiej ten czas wielkiego postu:
Ten czas przeżyjmy w skupieniu,
Krótsze niech będą rozmowy,
Skromniejsze nasze posiłki,
Więcej czuwania nad sobą.
Oddalmy zło, które może
Chwiejnych zagarnąć w niewolę,
I brońmy siebie przed wrogiem
Pełnym podstępnej przemocy.
16 lutego obchodziliśmy ostatki. Ostatni dzień karnawału, ostatni dzień zabaw i szaleństw przed czasem umartwienia i pokuty. Co rocznie ten czas ostatek przeżywałem w seminarium (dokładnie przez ostatnie 6 lat). Teraz gdy jestem na parafii zastanawiałem się jak go spędzę. W latach seminaryjnych w wieczór ostatkowy odbywało się przedstawienie mające na celu w krzywym zwierciadle pokazać życie seminarium i jego mieszkańców. Nie wiele myśląc stwierdziłem że wybiorę się do WSD by tam z bracią klerycką spędzić ten wieczór. Jak pomyślałem tak też zrobiłem. Teraz mogę śmiało powiedzieć że wybór był jak najbardziej trafny. Wspaniałe przedstawienie oparte na słynnym serialu produkcji francuskiej Alo, Alo. Przyznam że dawno się tak nie uśmiałem 2,5 h śmiechu. Coś wspaniałego. Myślę że dobrze spożytkowałem ten czas, natomiast aktorom bardzo dziękuję i gratuluję sztuki.

Po prawie 1,5 miesięcznym okresie pracy w szkole przyszedł wreszcie czas na długo wyczekiwane ferie zimowe. O tak to było mi bardzo potrzebne. Choć ferie zacząłem już tydzień wcześniej gdyż zmorzyła mnie choroba tzw. Grypa. Prawdopodobnie jest to reakcja albo lepiej powiedzieć odreagowanie organizmu na czas po kolędowy. Teraz nastała chwila spokoju a tym samym cały czas ciepło nie ma zaganiania nastał spokój i przyszła choroba. Ale co tam choroba już wszystko ok. Czas ferii od szkoły to było bardzo potrzebne dla mnie. Wszystko co dobre szybko się kończy więc… . Trzeba dobrze zaplanować czas ferii. Co robić w te ferie? Koledzy kursowi gdzieś powyjeżdżali a ja nie mam pomysłu… . W pierwszym tygodniu przygotowywałem, i pomagałem Księdzu Proboszczowi w przygotowaniach do nawiedzin parafii przez Matkę Bożą. A w drugim hmmm co robić? Plany są ale…to się jeszcze zobaczy.
W minioną niedzielę w godzinach popołudniowych w parafii, w której posługuję miał miejsce kulig. Wzieły w nim dzieci ze scholki dziecięcej, ministranci i młodzież parafialna. Z pomocą przyszli mi rodziny z Domowego Kościoła. Po kuligu był czas na pieczenie kiełbasek i ognisko. To było wspaniałe popołudnie. 
nie ma jak wspaniała zabawa
Domowy Kościół - prawie w komplecie
W miniony weekend, a dokładnie z soboty na niedzielę zostałem zaproszony na bal studniówkowy do moich uczniów z licemu w którym uczę. Zabawa była wspaniała. Bal rozpoczął się o godz. 21:00 uroczystym Polonezem. Wspaniały wystrój sali balowej, piękne kreacjie moich uczniów oraz wspaniała zabawa.
Ksiądz, który tańczy... to był pewien fenomen ale jak sądze chyba dobry. Przecież Król Dawid, ten z Pisma świętego też tańczył przed Arką Pana.
Za wspaniałą zabawę moim dzieciom bardzo dziękuję...
ja i "moje dzieci"
wraz z gronem nauczycielskim
Po zakończeniu niedzieli, po zakończeniu posługi liturgicznej przyszedł czas na rekreację. Wraz z ministrantami wybrałem się do kręgielni znajdującej się w naszym mieście by pograć w kręgle. Wspaniała rozrywka, kto jeszcze nie spróbował tej gry to gorąco polecam. Nie ma jak dobrze spędzony wieczór, w dobrym towarzystwie.
W minioną niedzielę 31 stycznia br. w godzinach popołudniowych brałem udział w spotkaniu kolędowym Oazy Rodzin. To spotkanie odbyło się na plebanii. Obok wspólnego kolędowania był czas na wspólne rozmowy i dzielenie się radością z Narodzenia Pańskiego.
W minioną niedzielę 17 stycznia w godzinach popołudniowych zostałem zaproszony na spotkanie kręgu rodzin z mojej parafii. Na spotaknia Domowego Kościoła chodzę już od września natomiast to spotkanie było wyjątkowe gdyż odbyawało się jeszcze w czasie dopiero co po świętach Bożego Narodzenia. Gdy odwiedzałem rodziny z tego kręgu na kadym spotakaniu na stole przy którym było spotkanie stał krzyż i świeca ale brakowało mi jescze Kogoś. Postanowiłem więc, że każda z rodzin mojego kręgu otrzyma od św. Mikołaja w tym roku właśnie ten brakujący "Element". Tak też się stało. Pierwsza rodzina z mojego kręgu otrzymała figurkę Matki Bożej Niepokalanej. - gdyż to Niepokalana właśnie jest patonką ruchu Światło - Życie.
W minioną sobotę zostałem poproszony przez wspólnotę neokatechumenalną z mojej parafii o celebrację dla nich Eucharystii. Był to wspaniały wieczór, a jednocześnie bardzo dla mnie potrzebny by zatrzymać się w pędzie jaki jest w czasie tygodnia. Tydzień za tygodniem, a tu już prawie 7 miesięcy od przyjęcia przeze mnie Sakramentu Święceń. Jak ten czas szybko leci, a ta Eucharystia celebrowana w małej wspólnocie pozwala zatrzymać się na chwilę na tą wielką Tajemnicą i nad Słowem Bożym.
poniedziałek, 22 marca 2010
Licznik odwiedzin: 37309
| « marzec » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 |
| 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
| 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 |
| 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 |
| 29 | 30 | 31 | ||||
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:
Witam Cię serdecznie! Ten blogg ma być próbą podzielenia się z Tobą tym czym sam żyję.Chcę dzielić się moimi radościami i smutkami oraz moim zyciem codziennym.

Jestem prezbiterem Kościoła Rzymskokatolickiego.Posługuję w jednej z diecezji polskich.
Mam nadzieję, że kiedy będziesz zaglądał zobaczyć co się u mnie dzieje nie zapomnisz wspomnieć w swoich modlitwach o mnie przed Bogiem. Bardzo serdecznie zapraszam Cię do komentowania tego co piszę. Myślę iż w ten sposób będzie mi łatwiej prowadzić tego blogga oraz dużo prościej iść radykalnie drogą, którą wybrałem - drogą za Chrytusem!